6 sierpnia 2010

Niemcowa chata



Wczoraj wraz z kolega Jakubem bywaliśmy w gorach. Celem naszym byl domek drewniany, lecz podmurowany, pod Niemcowa. Posililiśmy sie tam makaronem i popilismy go herbata. Z wieczora gdy saczylismy cabernet i zegnalismy sloneczny dzionek zapoznalismy sie z niejaka Emilia, dziwczyna znad morza. Niedlugo potem nasze grono znajomych powiekszylo sie o Grześka, ktory jeszcze 4 lata temu pochodzil z Piły a teraz z Gdanska, o pana Jaska ktory przygrywał na gitarze, pania podrozniczke misyjna pijaca yerba mate, psa, ktory lubial gry i zabawy rodzaju aport oraz wielu innych radosnie śpiewajacych osob. Byla to glosna i dluga noc...

4 komentarze:

  1. No jeszcze wojskowy oczywiście, pani żydówka, jej chłopak od Budaprenu. Ale ogłoszenie dla dziewczyn czytających bloga, następnym razem bierzemy was wszystkie ;

    OdpowiedzUsuń
  2. ej kuba kuba, myslisz ze ktos czyta bloga? ehh
    No wiele bylo osob, byl jeszcze pan o nalesnikow ktore leza plackiem, pan ktory pojawił sie zza krzaka gdy rzycalem patyk i pan z firana na glowie. nie wymienie wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czytam, ja czytam! I intryguje mnie, czemu tak chcecie wszystkie dziewczny brać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie no ok popatrzyłem po obserwacjach i nie wszystkie co czytają, ale powiedziałbym wszystkie co komentują :D pasuje Alinie ;p?

    OdpowiedzUsuń