Idąc stroma trasa ku Prehybie zobaczylismy sciezke w glab lasu. Nie wiemy co nas sklonilo zeby zejsc ze szlaku. Ściezka z kazdym metrem robila sie coraz węższa. Przedzieralismy sie przez geste zarosla placzac sie ciagle w pajeczyny. Robilo sie coraz ciemniej, las dopuszczal do nas coraz mniej swiatła. Wkoncu zrobilo sie prawie calkiem ciemno. Nie widzielismy gdzie idziemy. Ktos zauwazył miedzy igłami świerków migajace swiatelko mieniace sie niczym tecza. Gdy doszlismy w miejsce skad jak nam sie wydawało pochodzilo tajemnicza poswiata niczego nie zastalismy... promyk zniknał...-Mobilizujcie sie! - powiedzial jakis glos za nami. Obrocilismy sie przestraszeni. Przed nami w paprociach stała biała kiwająca sie na boki postać.
-Mobilizujcie sie! - powtorzyła, podniosla prawą ręke a lewa polozyla na sercu. W tym momecie caly las rozbłysnął różnobarwnymi promieniami.
Po kilku sekundach wszytsko sie skonczyło... biała kiwajaca sie postac rozplyneła sie z wiatrem, światłosc rozproszyla sie po drzewach, a korony drzew rozstapiły sie ukazujac błękitne niebo.
Cały dzien rozmyslalismy co chciala nam przekazac ta biała kiwajaca sie postac...
to mnie przeraża... naprawdę;p lepiej się tam nigdy więcej nie zapuszczajcie.
OdpowiedzUsuń