A rosło sobie takie drzewko tam w tej Biułgaryji. Nie pamietam czy to był dąb czy jaki inny dziwny tamtejszy gatunek. Ale wygladalo na stare i strudzone zycien ma klifie. Całe wybrzeże to jeden wielki klif. Co chwile inna skała, inne formacje. Pełno dziwnych roslinek i zwierzatek. Płaż mało, tylko niewielkie skrawki w zatokach miedzy skałami lub w ujściach rzek. Przez to wszystkie byly pełne ludnosci. A w katach miedzy kamolami mieszkali nudysci w namiotach. Jedni sobie leżeli, inni biegali, plywali, zbierali muszle lub pili jakies ziołka pozbierane na okolicznych łakach. Ogolnie cieszyli sie zyciem.Kuwa, deszcz deszcz, a tu trawe cza wykosic.
ps. A te pary naturystów to mi sie skojarzyły z Sigurem Rósem
Możesz mnie tam kiedyś zabrać. Mogę jechać nawet w bagażniku.
OdpowiedzUsuńMnie też możesz ale w przeciwieństwie do szanownej koleżanki nie mogę jechać w bagażniku :) a tak wogóle to dziewczyna, która siadła koło nas na przystanku dosiadła się dzisiaj i zaczęła gadać jakieś głupoty, niestety szybko odjechała ;p
OdpowiedzUsuń