26 lipca 2010

Д pзевo нa клифиe

A rosło sobie takie drzewko tam w tej Biułgaryji. Nie pamietam czy to był dąb czy jaki inny dziwny tamtejszy gatunek. Ale wygladalo na stare i strudzone zycien ma klifie. Całe wybrzeże to jeden wielki klif. Co chwile inna skała, inne formacje. Pełno dziwnych roslinek i zwierzatek. Płaż mało, tylko niewielkie skrawki w zatokach miedzy skałami lub w ujściach rzek. Przez to wszystkie byly pełne ludnosci. A w katach miedzy kamolami mieszkali nudysci w namiotach. Jedni sobie leżeli, inni biegali, plywali, zbierali muszle lub pili jakies ziołka pozbierane na okolicznych łakach. Ogolnie cieszyli sie zyciem.

Kuwa, deszcz deszcz, a tu trawe cza wykosic.

ps. A te pary naturystów to mi sie skojarzyły z Sigurem Rósem

2 komentarze:

  1. Możesz mnie tam kiedyś zabrać. Mogę jechać nawet w bagażniku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też możesz ale w przeciwieństwie do szanownej koleżanki nie mogę jechać w bagażniku :) a tak wogóle to dziewczyna, która siadła koło nas na przystanku dosiadła się dzisiaj i zaczęła gadać jakieś głupoty, niestety szybko odjechała ;p

    OdpowiedzUsuń