
Pomimo sparalizowania konczyn gornych i dolnych, spowodowane glebokim snem, udało mi sie wstac wczesnie rano i pojsc w plener. Za oknem widzialnosc do 20m, temperatura lekko ponad zero. Udało mi sie wydostac ponad chmury i ujrzec wschodzace slonce. Jakis pan podszedl i oswiadczyl ze lepiej byłoby bez tych mgiel, moglbym "pokamerowac" cale barcice i jej okolice. Na kolejnej gorze zacząłem prowadzic pomiary geodezyjne, bacznie obserwowany przez pana z siekiera.
A potem utknąłem na tej gorze chwile dłuzsza, bo samochod wolal sobie popiszczec i stac w miejscu, nizeli jechac.
Ehh ten wczorajszy sobotni dzien ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz