26 września 2010

Mecinski weekend



Mecinska sobota, mecinska noc i mecinski poranek, owca robiaca koziołki, kot wspinający sie po scianie, koza drapiaca sie po tyłku, impreza na osuwisku, tance-hulance przy muzyce rozrywkowej, ksiezyc jasny i wielkie halo. Tak mniej wiecej minał mi weekend, miło i przyjemnie, w wyborowym towarzystwie.
Ah, przegapiłem pierwsze mgielne poranki, a zdjec mi brakuje. Jak mam czas i checi do powstania skoro swit to zrywa sie wiatr i szlag caly plan trafia.
No, na zakonczenie dodam, ze polecam hel z balona... ubaw po pachy.

1 komentarz: